Cierpliwość

C I E R P L I W O Ś Ć

?Cierpliwy może więcej niż siłacz? (Prz 16, 32).

Cierpliwość w języku polskim, to słowo związane z cierpieniem. A jeśli cierpienie, ból, to natychmiast przychodzą na myśl słowa pacjent i lekarz. Natomiast w języku łacińskim to pojęcie wyraża się słowem patientia, w j. angielskim patient, w j. francuskim patience, w j. włoskim paziente, a w czeskim pacjent. Przysłowie łacińskie głosi: Dolori cuivis remedium est patientia (Lekarstwem na każdy ból jest cierpliwość).
Św. Paweł pisze, że ?owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa? (Ga 5, 22-23).
Osiągnięcie i zdążanie do celu, który wyznaczył człowiekowi Bóg oraz sam człowiek, wymaga cierpliwości. Nie tylko w życiu prywatnym, zawodowym czy rodzinnym. Bez cierpliwości nie ma życia duchowego, zawsze bowiem towarzyszą mu przeszkody i trud. Szatan zrobi wszystko, aby zniechęcić każdego, kto chce być świętym. Wykorzysta wszelką okazję, aby przekonać, że nie warto, że nie ma sensu, że za dużo będzie kosztowało. Każde poddanie się człowieka w obliczu trudności jest wielkim zwycięstwem szatana.
Cierpliwość nie istnieje sama z siebie, jest ściśle powiązana z miłością, a więc ma swoje źródło w cierpliwości samego Boga. Według św. Pawła miłość jest cierpliwa, miłość wszystko znosi (por. 1 Kor 13, 4). Tylko ten, kto potrafi prawdziwie kochać, jest cierpliwy. Największym wyzwaniem dla człowieka jest on sam. Większość bitew przegrywa sam z sobą, ponieważ brak mu cierpliwości dla własnej nędzy, słabości czy choroby, a człowiek musi odważnie przetrwać wszystko ? pisze święta Teresa z Avila ? gdyż ?Bóg jest cierpliwy, umie czekać długie dni, owszem, i lata całe, zwłaszcza, gdy widzi wytrwałość i dobre pragnienia. Wytrwałości tu przede wszystkim potrzeba, z nią niezawodnie odniesiemy korzyść?.
Duchową dojrzałość osiąga nie ten, kto od czasu do czasu może pochwalić się jakimś zwycięstwem, lecz ten, kto potrafi przemóc swoją słabość, to znaczy żyć z nią na co dzień i nie ulec zniechęceniu z jej powodu. Komu brak miłości do siebie samego, ten nie umie jeszcze prawdziwie kochać Boga i bliźniego.
Wysiłek miłowania siebie z cierpliwością jest jednym z najważniejszych życiowych zadań, ponieważ Jezus pozostawił nam przykazanie, by kochać bliźniego swego jak siebie samego (Mt 19, 19). Jeśli chrześcijanin nie umie być cierpliwym dla siebie, nie będzie cierpliwym dla bliźniego. Jeśli nauczy się mądrze znosić swoją słabość, chorobę, grzech, nie zgorszy się grzechem bliźniego. Jeśli gorszy się grzechem bliźniego, jest to znak, że wciąż gorszy się własną słabością.
Odczucie własnej nędzy ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju zdrowej relacji względem Jezusa. To punkt wyjścia w dojrzałości duchowej ucznia Pana. Właściwie przeżyta osobista nędza umożliwia przylgnięcie do Niego w dziecięcym zawierzeniu i pokorze. On pocieszał świętego Pawła: ?Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali? (2 Kor 12, 9). Apostoł chlubi się więc ze swej słabości, ma upodobanie w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach. Ilekroć odczuwa słabość, tylekroć jest mocny. A jest mocny dlatego, ponieważ prawdę o swej słabości i nędzy powierzył Jezusowi ? Boskiemu Lekarzowi.
Ogromnej nieraz pustki, która towarzyszy doświadczeniu słabości, nie wypełni ani nie uleczy żaden człowiek czy jakakolwiek przyjemność. Na czas takiego doświadczenia trzeba oddalić się od ludzi, aby trwać przed i z Jezusem, w milczeniu cierpiącego serca. Wówczas,
z doświadczenia głębokiego upokorzenia i bólu wzbudzi On w swoim wiernym pacjencie pokój i odwagę, by powstać. Potwierdzi również swą miłość do niego, która jest darmowa
i bezwarunkowa. Pięknie powiedział o tym Psalmista: ?Wie On, z czego jesteśmy utworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem? (Ps 103, 14).
Szukanie uzdrowienia u ludzi daje tylko powierzchowne owoce. Ich czar pryska szybko, gdy minie przyjemne doświadczenie książki, filmu, muzyki, spotkania z przyjacielem. Człowiek nagle odkrywa, że mimo wszystko pozostał sam, ze swą pustką czy bólem. Jest prawdą, że Jezus posługuje się ludźmi, gdy chce podnieść na duchu i umocnić, lecz uzdrowienia sięgającego głęboko w serce dokonać może tylko On sam. Jedynie ucieczka do Niego daje prawdziwe uzdrowienie, które trwa. On daje pewność, że mimo nędzy każdy człowiek jest przez Niego bardzo kochany.
Bardzo ważna rada. Aby twórczo przeżyć doświadczenie własnej słabości, trzeba unikać gwałtownych działań, które sprzeciwiają się cierpliwości. One szybko wyczerpują siły i pogrążają człowieka w zniechęceniu. W czasie doświadczenia własnej nędzy człowiek staje się niezmiernie wrażliwy oraz bardziej niż zazwyczaj wyczulony na słowa, gesty, zachowania. Czasem wystarczy jedno słowo, by go umocnić, ale też i jedno słowo, by pogrążyć go w jeszcze większej pustce i rozpaczy. Gwałtowność bazuje na uczuciach i nie prowadzi do racjonalnego myślenia i działania. W czasie przeżywania własnej słabości towarzyszą zawsze uczucia negatywne i do niczego dobrego nie doprowadzą. Pozostaje wtedy zawierzanie siebie Jezusowi, jak czyniła to święta Faustyna. Jej pouczenie: ?w takich chwilach żyję wyłącznie wiarą?.
Trwanie w duchowym letargu, w fatalistycznych myślach, w użalaniu się nad sobą, prowadzi donikąd. Nie można też trwać w beztrosce, rezygnacji z wysiłku, bierności czy lenistwie. Manna nie spadnie z nieba. Trzeba po nią sięgnąć. Jezus czeka z otwartymi ramionami. Chce jednak zobaczyć wysiłek człowieka i akt zwrócenia się z rozdartym sercem ku Niemu. Gdyby nasz Pan robił wszystko za chrześcijanina, zdeformowałby go jako człowieka. Miłość, jeśli jest prawdziwa, stawia przynajmniej minimum wymagania. W czasie doświadczenia własnej słabości trzeba więcej się modlić, badać uczciwie swe sumienie i szukać wzoru w osobie Jezusa. On sam ? pisze ewangelista św. Łukasz ? gdy był pogrążony w udręce, ?jeszcze usilniej się modlił? (Łk 22, 44).
W czasie trwania doświadczenia słabości, dla bezpieczeństwa duchowego, nigdy nie wolno podejmować decydujących dla obranego kierunku życia zmian. Szatan zwykł wówczas działać intensywniej niż zwykle. W takich chwilach pragnie przerazić człowieka prawdą o słabości, którą naocznie zobaczył i utrwalić go w postawie zniechęcenia i rezygnacji. Nakłania też do wycofania się z podjętych wcześniej dobrych postanowień. Mocne impulsy do dokonywania zmian to też jego dzieło. W kryzysie, kiedy wszystko widzi się w czarnych kolorach, nie ma możliwości podejmowania dobrych i rozsądnych wyborów. Ten czas trzeba cierpliwie przeczekać. Na każdy taki czas Jezus daje zawsze wystarczającą łaskę i zawsze jest gotowy pomóc.
W pracy nad cierpliwością względem siebie cenna jest wiedza o przyczynach swoich słabościach, chorobach i grzechach.
Święty Ignacy Loyola wymienia trzy przyczyny.
Pierwsza wynika stąd, że chrześcijanin jest opieszały, leniwy lub niedbały w pracy nad sobą ? i dlatego z powodu tych błędów oddala się od niego pociecha duchowa. Doświadczając własnej nędzy i słabości, uczeń Pana najpierw pyta się siebie, czy przyczyna nie znajduje się w nim, podczas gdy szuka jej u innych. Czy nie jest egoistycznie skoncentrowany na swoich potrzebach i sprawach, zapominając o służbie Bożej oraz o ludziach, do których został posłany? Czy przypadkiem nie zaniedbuje modlitwy i sakramentów umocnienia ? pokuty i Eucharystii?
Druga związana jest z próbą. Bóg chce wypróbować człowieka, na ile go stać i w jakim stopniu postępować będzie w Jego służbie i oddaniu Mu chwały bez tak wielkiego obdarowania pociechami i bez wielkich łask. Doświadczenie własnej nędzy odziera go skutecznie z wszelkich fasad i ozdób, za którymi ukrył prawdę o sobie. Gdy jest zadowolony z siebie, wówczas z taką łatwością obiecuje Bogu niemal wszystko. Doświadczenie nędzy pokazuje, jak wiele jest jeszcze dziur i braków w jego wierze, jak bardzo służy sobie, a nie Bogu.
I wreszcie trzecia przyczyna. Bóg daje mu poznanie i uświadomienie sobie, żeby mógł wewnętrznie odczuć, że sam z siebie nie może ani uzyskać, ani zatrzymać wielkiej pobożności, mocnej miłości, łez ani żadnej innej pociechy duchowej, ale że to wszystko jest darem i łaską Boga. Sw. Ignacy przestrzega, by nie panoszyć się w cudzym gnieździe i nie doprowadzać własnego umysłu do jakiejś pychy lub próżnej sławy, przypisując sobie samemu pobożność lub innego rodzaju pocieszenia duchowe. W życiu zawsze będą pokusy pychy z osiągnięć i przypisywania sobie dokonań. Poprzez doświadczenie własnej słabości i nędzy Bóg pokazuje każdemu, kto jest prawdziwym autorem dzieł i duchowego postępu człowieka. ?Wszystko jest łaską? ? powtarzała sobie i innym święta Teresa z Lisieux. Zarówno przed nią, jak i po niej wszyscy wielcy przyjaciele Boga, na klęczkach odkrywali to samo: nic z siebie nie mogę, jeśli mam cokolwiek dobrego, mam to od Boga. Mój jest tylko grzech.
Nikt nie rodzi się doskonale cierpliwym. Tej cennej cnoty człowiek nabywa systematyczną pracą, gdyż ? jak mówi biblijny Mędrzec ? ?cierpliwy i opanowany więcej może niż siłacz? (Prz 16, 32). Człowiek cierpliwy może posiąść dobra, o których nie marzyło się ludziom gwałtownym, narzekającym, poddającym się przed każdą napotkaną trudnością, ludziom pragnącym mieć wszystko naraz. Obok cierpliwego znoszenia siebie stoi przed każdym zadanie doskonalenia cierpliwości wobec drugiego człowieka, który z powodu wrodzonej niedoskonałości, a czasami zwyczajnej złośliwości i przewrotności poddaje próbie innych. Na tym polu szatan odnosi niejednokrotnie wielkie zwycięstwa, wyrządzając duże szkody pojedynczemu człowiekowi jak i całemu społeczeństwu.
Z pomocą przychodzi nam także Księga Mądrości: ?Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości… Tak pomyśleli i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych? (2, 19 i 22).
A św. Paweł radzi wszystkim: ?Jeśli trwamy w cierpliwości, wespół z Chrystusem królować będziemy? (2 Tm 2, 12) .
Na koniec naszego rozważania warto pamiętać także o pouczeniu św. Jakuba Apostoła: ?Trwajcie więc cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie? (Jk 5, 7 ? 8).

Ks. dr Bernard Kozłowski