LIST DO REDAKTORA NACZELNEGO GAZETY LEKARSKIEJ

Sz.P. Redaktor Naczelny Gazety Lekarskiej

dr n.med. Ryszard Golański

naczelny@gazetalekarska.pl

redakcja@gazetalekarska.pl

00-775 Warszawa  ul. Konduktorska 4

Szanowny Panie Redaktorze,

W nawiązaniu do artykułów i wypowiedzi dotyczących in vitro na łamach Gazety Lekarskiej (11/2010), uprzejmie proszę o zamieszczenie mojego tekstu. Mam nadzieję, że mój głos zostanie dopuszczony, bo przecież służba na rzecz dobra i prawdy powinna być dla nas wszystkich celem nadrzędnym.

Z poważaniem, Dr hab. Andrzej Lewandowicz

Dlaczego jestem przeciw in vitro ?

Postęp technologiczny w medycynie otwiera coraz to nowe możliwości. Jednak przyjmowanie zasady co ?technicznie możliwe jest również moralnie godziwe? nie zawsze może być usprawiedliwione. Odejście od krytycyzmu wobec nowych zagadnień bioetycznych na rzecz ?pragmatycznego? zachwytu powoduje, że zostają one ocenione, ale dopiero po niewczasie. Nie zawsze w tej ocenie wypadają dobrze, choć dla współczesnych przyjmowane były z pełnym entuzjazmem. Nieraz ten entuzjazm i doraźne, domniemane, iluzoryczne korzyści, okupione są potem ceną, której zapłata jest moralnie niegodziwa.      Najbardziej aktualnym zagadnieniem bioetycznym jest obecnie procedura in vitro. Paradoksalnie, środowiska walczące z płodnością i wspierające antykoncepcję (chociaż środki antykoncepcyjne figurują w wykazie czynników rakotwórczych dla ludzi  – Rozporządzenie Ministra Zdrowia, Dz. U. Nr 121, poz. 571 z dnia 11 września 1996 r.), wspierają równieższtuczne zapłodnienie. A może logika tych sprzecznych działań (antykoncepcja i in vitro) wcale nie jest niedorzeczna – na jednym i drugim można zarobić. Kto odważy się to głośno wypowiedzieć ? Dodam jednak, że chodzi o coś więcej niż tylko o pieniądze. Owe praktyki wchodzą w obręb ?kultury śmierci? według słów Jana Pawła II (por. Encyklika Evangelium Vitae). Nawet jeśli ktoś z nas tego nie przyjmuje, warto zastanowić się nad racją tego określenia, wyrażanego przecież bezinteresownie.

Dokument papieski ?Dignitas personae? odnoszący się całościowo do zagadnieńmoralnych wokół in vitro, może stać się tłem merytorycznej dyskusji, także dla tych którzy nie wiedzą dlaczego in vitro jest moralnie niegodziwe, opierają się na sofizmatach i obiegowych ?argumentach? emocjonalno-sentymentalnych na bazie domniemanego ?prawa do dziecka? za każdą cenę.     Za ?Instrukcją Dignitas personae dotyczącą niektórych problemów bioetycznych?: (…)Zapłodnienie in vitro związane jest dosyć często z zamierzonym niszczeniem embrionów. Niektórzy uważali, że ma to związek z techniką, częściowo jeszcze niedoskonałą. Natomiast późniejsze doświadczenie wykazało, że wszystkie techniki zapłodnienia in vitro są stosowane faktycznie tak, jak gdyby ludzki embrion był po prostu zwykłym zbiorem komórek, które sąużywane, selekcjonowane i odrzucane.?     Nigdy eksperymenty na ludziach, których założeniem w historii miało być powszechne ?szczęście ludzkości? (znamiennie ta retoryka przewija się również w obecnej dyskusji o in vitro, odwołując się do ?szczęścia rodziców?), nie przyniosły tego szczęścia.     Nikt nie ma prawa panować nad drugim człowiekiem decydując o jego poczęciu in vitro lub śmierci czy zamrożeniu. To wyrafinowane niewolnictwo.       Tak jak niegdyś Kościół Katolicki sprzeciwiał się niewolnictwu, cierpiąc prześladowania z tego powodu, dziś sprzeciwia się ?nowoczesnemu? niewolnictwu prenatalnemu, narażając sięna agresywną krytykę ze strony nie tylko polityków, ale biznesu in vitro obracającego w skali światowej setkami miliardów dolarów.  Za Instrukcją Dignitas personae dotyczącą niektórych problemów bioetycznych:   ?Zapłodnienie in vitro (…) jest ze swej istoty techniką niegodziwą: powoduje ona całkowite oddzielenie prokreacji od aktu małżeńskiego. (…) Oddaje więc życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej.? ?Uderza fakt, że ani powszechna deontologia zawodowa, ani władze sanitarne nie zgodziłyby się w żadnej innej dziedzinie medycyny na zastosowanie metody dającej tak wysoki globalny procent negatywnych i zgubnych rezultatów (szansa zapłodnienia w ok. 1/3).  W rzeczywistości metody zapłodnienia in vitro są akceptowane, ponieważ zakłada się, że embrion nie zasługuje na pełny szacunek z powodu tego, że staje sięrywalem wobec pragnienia, które trzeba zaspokoić. (…) Ten smutny stan rzeczy, często przemilczany, w pełni zasługuje na naganę, ponieważ ?różne techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości stwarzająmożliwość nowych zamachów na życie.? ? (…) Jeżeli chodzi o wielką liczbę już istniejących zamrożonych embrionów, pojawia się pytanie: co z nimi zrobić? (…) Nie do przyjęcia sąpropozycje wykorzystania tych embrionów w celach badawczych albo przeznaczenie ich do celów terapeutycznych (…)?. (…) ?Trzeba na koniec stwierdzić, że tysiące porzuconych embrionów stwarzają sytuację niesprawiedliwości nie do naprawienia.?     Może przytoczony lapidarny wyciąg wyjaśni uprzedzonym, że chodzi przecież o dobro człowieka postawionego w prawdzie o swojej antropologii.   W kwestii zagadnień biologiczno-medycznych powołam się na prof. Stanisława Cebrata, kierownika Zakładu Genomiki Uniwersytetu Wrocławskiego, cytując jego niezwykle ważną, kluczową wypowiedź (ND, 27.11.2010) w sprawie zaburzeń piętnowania rodzicielskiego (gametic imprinting) mających miejsce podczas procedur in vitro: ?.Każde dziecko otrzymuje bardzo podobny zestaw genów od matki i od ojca. Posiadamy więc parę każdego z genów. Niektóre geny z pary są jednak aktywne, jeżeli pochodzą od ojca, a inne tylko jeżeli pochodząod matki. Geny jakby pamiętają swoje pochodzenie. Dzięki temu zjawisku nie można na przykład stworzyć człowieka przez połączenie dwóch komórek jajowych albo dwóch plemników. Jeżeli jednak tę pamięć się zaburzy, to może dojść do bardzo poważnych defektów rozwojowych. Zapłodnienie in vitro powoduje, że ta informacja – które geny pochodzą od ojca, a które od matki – może zostać uszkodzona. Konkretnie objawia się to np. tym, że rodząsię dzieci o dużej masie urodzeniowej z wieloma defektami rozwojowymi, w tym z większym prawdopodobieństwem wystąpienia nowotworów. Z analiz publikowanych danych wynika, że takie niewłaściwe piętnowanie występuje aż 17-18 razy częściej po in vitro niż u dzieci poczętych w naturalny sposób. W publikacjach, w których już przyjmuje się zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia błędów w piętnowaniu rodzicielskim, próbuje się to tłumaczyć współwystępowaniem tych defektów z cechą bezpłodności rodziców. Jest to absurdalne tłumaczenie, ponieważ te same defekty występują po rozmnażaniu in vitro u myszy i u bydła, a przecież nikt nie stosuje u tych zwierząt technologii in vitro po to, aby ominąć ich bezpłodność.?        Odnosząc się do zwiększonej częstości mutacji powstających podczas procedur in vitro prof. Cebrat stwierdza: ?Ale te uszkodzenia też kiedyś się spotkają i będą musiały być wtedy „zabrane do grobu”, tylko że ponieważ jest ich kilkakrotnie więcej, to i liczba tej tzw. śmierci genetycznej będzie musiała wzrosnąć. Paradoksalnie będzie to dotyczyć nie tylko potomków osób po in vitro, ale całej populacji. To wynika z prostych praw genetycznych. To będzie cena, jaką przyszłe generacje zapłacą za błędy popełniane teraz.?      Dlaczego więc bagatelizowany jest problem rozwojowych wad wrodzonych (atrezja przełyku, rozszczepy wargi,podniebienia, wady serca), nowotworów (siatkówczak) czy wad epigenetycznych w zespołach związanych z zaburzeniem piętnowania gametycznego bądźprzenoszenia niepłodności i innych nieznanych zaburzeń na przyszłe pokolenia ? Czy można ?bawić się? w procedury stosowane na zwierzętach przenosząc je na ludzi, z tak poważnymi konsekwencjami ? Osiągnięcia w medycynie nie mogą być okupione kosztem ludzkiego życia, nawet gdyby ich skuteczność, będąca dla niektórych miernikiem doraźnych korzyści, miała wynieść 100%.       Jako lekarz oraz biochemik dziękuję za wszelkie wypowiedzi przedstawicieli Kościoła Katolickiego, dziś ganionego przez prof. dr hab. med. Mariana Szamatowicza na łamach ?Gazety Lekarskiej? (GL 11/2010) za przypominanie oczywistych faktów odnośnie niezmiennych norm prawa naturalnego.      Chciałbym jednocześnie podziękować prof. dr. hab. med. Januszowi Gadzinowskiemu, kierownikowi Katedry i Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu za jego stanowczy protest przeciwko tej niegodziwej metodzie, za co spotkało go wiele przykrości.    Nie dziwię się, że nagroda Nobla dla twórcy in vitro jest plastrem na sumienie profesora Mariana Szamatowicza, o czym świadczy Jego tekst na łamach ?GL? i że została przyjęta z entuzjazmem przez branżę in vitro. Nie może być ona jednak certyfikatem moralności, tak jak wiele nagród pokojowych może też budzić kontrowersje. Żadna nagroda przyznawana przez ludzkie gremia nie zmieni oceny moralnej złych działań, sprzecznych z obiektywnym prawem naturalnym. Jeśli autentycznym celem osób zaangażowanych obecnie w in vitro jest pomoc niepłodnym małżeństwom, dlaczego nie zaangażują się w ulepszanie naprotechnologii obecnie przez nich dyskredytowanej, która nie stwarza dylematów jak in vitro ?

Szanowny Panie Redaktorze, mam nadzieję, że mój głos zostanie dopuszczony na łamach Gazety Lekarskiej. Jeśli list mój trafi jednak…do szuflady, proszę przed tym wyobrazić sobie, co byłoby gdyby na głosy krytyki wobec niektórych procedur medycznych bądźwprowadzanych farmaceutyków, na przestrzeni historii medycyny, ktoś spuszczał zasłonęmilczenia… Przemysł zainteresowany ich dystrybucją i pieniędzmi z tego tytułu byłby może w pełni kontent, ale czy z uwzględnieniem dobra pacjenta ? Z myślą o tej odpowiedzialności, także za przyszłe pokolenia, przesyłam wyrazy szacunku.

Z poważaniem, Dr hab. Andrzej Lewandowicz

adres do korespondencji: Międzyleski Szpital Specjalistyczny I Oddział Wewnętrzny i Nefrologii

ul. Bursztynowa 2  04-749 Warszawa

e-mail:    alewandster@gmail.com

Do wiadomości: Sz.P. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr n. med. Maciej Hamankiewicz

J.E. abp. Henryk Hoser  Przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji  Episkopatu Polski ds. Bioetycznych Krajowy

Duszpasterz Służby Zdrowia  Ksiądz prof. dr hab. Stanisław Warzeszak

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich Przewodnicząca  dr n.med.Wanda Terlecka

Katolickie Stowarzyszenie Pielęgniarek i Położnych Polskich Krajowy

Konsultant ds. Chorób Wewnętrznych  prof. dr hab.med. Jacek Imiela

Międzyleski Szpital Specjalistyczny Ordynator I Oddziału Wewnętrznego i Nefrologii Kierownik Katedry i Kliniki Neonatologii  Uniwersytet Medyczny w Poznaniu prof. dr. hab. med. Janusz Gadzinowski

prof. dr hab. Stanisław Cebrat Kierownik Zakładu Genomiki Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Wrocławskiego

Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich Polski